Notatki Narzeczonej

Tygodnik Narzeczonej #8

30 kwietnia 2016

Z racji tego, że we wtorek zakończyliśmy Kurs Przedmałżeński chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami, póki jeszcze „jestem na świeżo”.

Ogólnie rzecz biorąc, czuję się trochę rozczarowana. Mam wrażenie, że kursy przygotowywane są dla ludzi, którzy bezpośrednio z etapu motylków w brzuchu i randek w kinie wskoczyli w fazę przygotowań do ślubu i wesela.

Wydało mi się trochę niepoważne, że prowadzący sugerują że warto porozmawiać o tym, czy chce się mieć dzieci, czy jak się widzi wspólny plan na przyszłość. Wszystko super, tylko wydaje mi się że rozsądny człowiek najpierw rozmawia o tak ważnych sprawach, a dopiero potem decyduje się na zaręczyny, ale co ja tam wiem ;). W każdym razie prawdopodobnie około połowa par na kursie coś z niego wyciągnęła. Reszta, albo przyszła odbębnić i surfowała po internecie, albo, tak jak my już poruszyła większość omawianych na kursie tematów.

Chodziliśmy na Akademickie Katechezy dla Narzeczonych organizowane na Uniwersytecie Papieskim. Co do prowadzących, to jedna para mi się trochę, podobała, druga trochę mniej, ale ogólnie byli w porządku. Dużo dał zorganizowany dodatkowo kurs NPR. Ksiądz był trochę dziwny, ale powiedział kilka mądrych rzeczy. Podobało mi się też spotkanie z księdzem prawnikiem, który opowiadał i istocie ślubu.

Ogólnie miło było pochodzić wspólnie na spotkania, powypełniać ankiety, i posłuchać co ludzie mają do powiedzenia. Jednak kilku rzeczy mi zabrakło.

Za mało było moim zdaniem praktycznych przykładów, bardziej zaawansowanych zagadnień niż ilość dzieci, które chcemy mieć, a przede wszystkim powiedzenia, że wiele rzeczy  może pójść nie tak. Nie było powiedziane, że tak naprawdę małżeństwo to ciężka praca, i codzienne życie ma się nijak do przedślubnej sielanki.

Uderzył mnie też podprogowy przekaz, że każdy może mieć tyle dzieci ile chce, ale Ci, którzy decydują się na mniej niż troję są egoistami.

Bez porównania więcej wynosimy z naszych rozmów we dwoje, a żaden z poruszanych tematów nie zainspirował nas do dalszej dyskusji. Wiem, że kurs ma być dla wszystkich więc poziom się uśrednia, ale i tak ja poprowadziłabym to inaczej. I uwierzcie, naprawdę chciałabym to robić. Naszemu kursowi daję 6/10 🙂