Notatki Narzeczonej

Tygodnik Narzeczonej #15

18 czerwca 2016

Po burzy zawsze wychodzi Słońce.

To moja myśl przewodnia kiedy egzaminy „się” oblewają, koncepcje się sypią, rozmowy przychodzą z trudem a na wierzch wychodzą niewypowiedziane oczekiwania.

Zawsze musi być ten trochę trudniejszy czas, żeby potem ten „normalny” traktować z wdzięcznością jako dobry 🙂

Więc choć najbardziej miałabym ochotę zagrzebać się w kołderkę i nie wychodzić przez jakieś dwa tygodnie, to jednak trzeba cały czas iść naprzód, i odgrzebać swoją radość chwilowo przykrytą powierzchownymi troskami.

Przecież to nie ma znaczenia. Tak naprawdę tylko miłość się liczy. A tej mam zawsze pod dostatkiem 🙂

  • Życzę dużo słońca po tej burzy <3

  • Znam to, to tzw „depresja łóżkowa” – czyli nakryć głowę kołderką i z łóżka nie wychodzić 🙂 Na szczęście szybko mi mi mija, tłumaczę sobie wtedy na 2 sposoby w zależności od sytuacji:
    1. Jeśli sama jestem sobie winna, czegoś nie dopilnowałam, coś sama zawaliłam, to też to jakoś sama (albo z pomocą) naprawię, w myśl wypicia nawarzonego piwa i wykorzystania drugiej szansy
    2. Jeśli nie miałam na to wpływu, to trudno, tak miało być. Może teraz są lepsze warunki i można to jakoś naprostować.

    P.S. A do wyjścia z łóżka najlepszą motywacją jest to, że najzwyczajniej w świecie, TRZEBA WSTAĆ i iść do pracy. To już nie piękne czasy studenckie, gdy można było sobie zrobić labę 😛 Najlepiej o tym nie myśleć, tylko się po prostu podnieść, reszta już pójdzie z górki 🙂

    • Dzięki 🙂 Prawda jest taka, że zazwyczaj trzeba wstać, nawet jak się jest studentem, to przynajmniej ja, mam zobowiązania, które muszę spełnić. Prawda jest taka że najlepsze lekarstwo na smutki i żale to dużo pracy do zrobienia 🙂