Codzienność

O moim minimalizmie

By on 24 lutego 2016

Mój minimalizm to sposób na bolączki które wplątały się do mojego życia poprzez pośpiech, stres, nadmiar obowiązków i niedomiar czasu wolnego.

Jestem zachwycona ideą, w której być jest znacznie cenniejsze niż mieć, w której radość przeżywania przewyższa radość posiadania. Najważniejsze dla mnie zasady, na których chcę opierać moje życie, wyrastają z filozofii minimalizmu, są jednak zaprawione moim podejściem do Świata, moimi poglądami i przekonaniami. Nie mniej jednak to właśnie minimalizm jest głównym nurtem, który przebija się przez te wszystkie postanowienia.

Jakie więc są zasady mojego minimalistycznego życia.

  1. Relacja z Bogiem jest sprawą najbardziej kluczową, na której dopiero może opierać się cała reszta. Relacja ta pełna jest prostoty, a jedyne co jest ode mnie wymagane to czas i obecność. Pragnę poświęcić Bogu czas, z którego i tak skorzystam zwłaszcza ja. Chciałabym odbudować relację, która osłabła na skutek moje zabiegania i przywrócić Bogu właściwe, naczelne miejsce w moim życiu.
  2. Relacje z ludźmi opierają się również na obecności. Chciałabym poświęcać moim najbliższym więcej czasu, więcej siebie i tego, co mogę im ofiarować. Zamiast skupiać się na materialnych aspektach radośnie spędzać czas przebywając ze sobą
  3. Mam już wszystko co jest mi potrzebne do szczęścia. Moje szczęście jest we mnie, i żadne zewnętrzne aspekty nie mogą być podstawą do budowania zadowolenia z życia.
  4. Uważność jest kluczem do szczęśliwego życia. Tylko chwila która jest teraz ma znaczenie. Uświadomienie sobie z całą mocą, że moment który jest teraz nigdy nie wróci pozwoli mi cieszyć że życiem maksymalnie. Pozwolić odejść przeszłości, nie planować za dużo na przyszłość tylko robić swoje, robić dobrze w danej, konkretnej chwili.
  5. Jedzenie jest moim paliwem. Nie chcę zaśmiecać moje organizmu składnikami które mu szkodzą, lub które nie wnoszą nic pożytecznego. Chciałabym gotować tanio, prosto i zdrowe z maksymalnie naturalnych składników. Odżywiać się poprawnie nie marnując przy tym dużych ilości czasu i pieniędzy.
  6. Aktywność fizyczna musi stać się nierozerwalnym elementem mojego życia, ponieważ w zdrowym ciele zdrowy duch. Wzmocnienie ciała i pozbycie się bólu pomoże z pewnością w poprawie samopoczucia i wzroście energii do działania.
  7. Nie chcę obrastać rzeczami. Będę poszukiwać rozwiązania, które pozwoli mi na maksymalne zminimalizowanie ilości rzeczy które posiadam. Mniej rzeczy – mniej problemów.
  8. Minimalizm ma pomóc mi skoncentrować się na zadaniach, na nauce, na pracy. Dlatego chciałbym, aby przekładał się na wzrost produktywności i spadek marnowanego czasu (zwłaszcza online)
  9. Dzięki uproszczeniu mojego życia, i nadaniu mu właściwych priorytetów chcę być po prostu szczęśliwsza i zdrowsza

Continue Reading

Duchowość

O wielkopostnej triadzie

By on

Wielki Post rozpoczął się na dobre. Ten niesamowity czas w roku jest jednym z najlepszych aby odnowić swoją wiarę i zbliżyć się do Boga. Aby pomóc nam odkurzyć naszą duchowość Kościół zachęca do trzech wielkopostnych praktyk: postu, modlitwy i jałmużny. Współczesnemu człowiekowi te trzy zachowania mogą kojarzyć się z zamierzchłymi czasami Średniowiecza lub ewentualnie z praktykami Ojców Pustyni. Tymczasem okazuje się że postępowanie wg tych wytycznych może być prawdziwie oczyszczające, budujące i prowadzące do Boga także dla nas, pędzących przedstawicieli społeczeństwa wysokorozwiniętego.

Post

Element ten kojarzy nam się tylko z dwoma z 40 dni, mianowicie ze Środą Popielcową i Wielkim Piątkiem. Istotnie, w te dni nakazany jest post ścisły, jednak jak sama nazwa wskazuje ten czas powinien być przeżyty właśnie pod znakiem postu.  Tata opowiadał mi, że Jego Dziadek opowiadał mu że podczas Wielkiego Postu w ich rodzinie był zwyczaj poszczenia przez 40 dni. Nie jedli mięsa, słodkości, nakładali mniejsze porcje. Bardzo podoba mi się  idea aby w Wielkim Poście jeść mniej. Odnoszę wrażenie że dla wielu ludzi jedzenie stało się bożkiem czy też powodem szczęśliwości. Słusznie, jedzenie powinno być traktowane jako dar i powód do wdzięczności, bowiem wielu ludzi nie ma przywileju odżywiania się w odpowiedni sposób. Mimo to w naszym społeczeństwie dookoła jedzenia zgromadziło się wiele złych spraw. Przede wszystkim wszechobecne marnowanie jedzenia które jest grzechem. Konsumpcjonistyczny styl życia napędza kupowanie większych ilości niż potrzebujemy. Kolejnym elementem jest wydawanie na jedzenie zbyt wiele pieniędzy. Jestem przekonana, że rozsądne zarządzanie mogłoby w tym temacie przynieść wiele korzyści. Ostatnią rzeczą która przychodzi mi do głowy jest obsesja na punkcie jakości spożywanego jedzenia. Wiem że trzeba jeść zdrowo, ale znam ludzi którzy popadają w fanatyzm na tym punkcie i traktują jedzenie jak Boga i największą świętość, wydając drakońskie sumy na wszystko jak najbardziej eko i organiczne. Moje konkretne pomysły na „przeposzczenie” Wielkiego Postu:

  • Całkowita rezygnacja z używek: papierosów, alkoholu, kawy, słodyczy
  • Jedzenie trzech niewielkich posiłków
  • Zrezygnowanie z jedzenia poza domem
  • Przywiązywanie wagi do planowania posiłków i nie marnowanie jedzenia
  • Zrezygnowanie z jakiegoś produktu który jest wielkim przysmakiem

 

Modlitwa

Najważniejsza sprawa w życiu chrześcijanina bardzo istotna na co dzień, co nie zmienia fakty że Wielki Post, czyli czas duchowej przemiany jest bardzo dobrym momentem na powiew świeżości w tym temacie. Na początek zastanów się jaka jest Twoja modlitwa i na jakim jesteś etapie jak chodzi o „duchowe wtajemniczenie”. Myślę że pierwszym krokiem jest wyrobienie w sobie nawyku regularnej modlitwy. Choć to wydawać się oczywiste, uświadomiłam sobie że nie codziennie znajduję czas aby dwa razy dziennie klęknąć i pomodlić się. W wielkim poście to jest moje wyzwanie. Ci którzy nie mają z tym problemu mogą zastanowić się nad jakąś nową formą modlitwy. Moje wielkopostne propozycje to

 

Jałmużna

Element o którym najczęściej zapominam. Oprócz tego co dajemy normalnie, w tym szczególnym czasie warto dać więcej. Najlepszym pomysłem jest połączenie postu i jałmużny, tj. przeznaczenie na cele charytatywne pieniędzy zaoszczędzonych poprzez powstrzymanie się od jakiegoś dobra. Najlepszymi sposobami jest rezygnacja ze słodyczy (choć pewnie na rzuceniu palenia można więcej „zarobić”), czy z przyjemności „na mieście”. Np. zamiast iść na kawę czy pizzę ze znajomymi można umówić się na spacer lub u kogoś w mieszkaniu, a 20 zł na wielkopostną jałmużnę gotowe. Innym ciekawym pomysłem jest gruntowne posprzątanie swojego mieszkania. Nieużywane rzeczy można oddać potrzebującym lub sprzedać a zarobione pieniądze przeznaczyć na szczytny cel.

 

Myślę że najważniejsze w Wielkim Poście jest to, aby zmierzyć się ze swoimi słabościami i wyciągnąć z siebie to co najlepsze, zbliżyć się do Boga i podbudować swoją duchowość aby w pełni radości przeżyć święta Wielkiej Nocy.

Continue Reading

Zdrowie

O odżywianiu jak najprościej

By on

Oto kilka zasad na których buduję swój sposób odżywiania:

  1. Nie piję kawy, herbaty, alkoholu, słodzonych napojów. Rzadko kupne soki. Jeżeli już to jedynie 100% pomarańczowy, lub też nektar z czarnej porzeczki, który jest moim wielkim przysmakiem. Piję przede wszystkim wodę – prosto z kranu bo najprościej, a miasto Kraków gwarantuje jej wysoką jakość. Codziennie o poranku wodę z cytryną, w zimie ciepłą i z łyżeczką miodu. Zdarza mi się wyciskać soki, ale nie za często. Jeżeli mi zimno skuszę się na herbatkę owocową lub jakieś ziółka. W chwilach słabości sięgam po kakao gorzkie z mlekiem i miodem.
  2. Jem śniadanie – każdego dnia. Staram się aby było na ciepło. Moim faworytem najlepszym jest kasza jaglana spożywana na milion sposobów. Nie pogardzę ryżem z jabłkami, a przy niedzieli jajecznicą. W ekstremalnych sytuacjach sięgam po płatki z mlekiem, ale raczej w drodze wyjątku niż codziennej praktyki
  3. Jem trzy posiłki. Czasem cztery nie więcej. Różne są szkoły, ale dla mnie jedzenie 5-6 razy dziennie to spora przesada, zmuszałoby mnie to do nieustannego myślenia o jedzeniu. Jedząc trzy razy dziennie oszczędzam sporo czasu. Moim zdaniem rozkład mój nie jest idealny, ale jedyny słuszny, w mojej sytuacji podyktowany nieustannym przebywaniem na uczelni. Tak więc: śniadanie 500 kcal, lunch także 500, obiadokolacja między 700-800 w zależności od dnia. Są dni, kiedy jem mniejszy obiad i w zamian za to lekką kolację, ale zdarza się to niezbyt często.
  4. Lunchbox jest obowiązkowym wyposażeniem. Staram się unikać jak ognia kupowania czegokolwiek „na mieście”. Raz że drogo, dwa, nie wiadomo co w tym siedzi.
  5. Obiadokolacja solidna, oparta na warzywach. Mięsem nie pogardę 3-4 razy w tygodniu. Staram się gotować na 2 dni, minimalnym nakładem czasu i środków, ale tak zdrowo jak to możliwe
  6. Staram się jeść powoli, i nie nakładać ogromnych porcji.

Takie zasady, pozwalają mi na w miarę zdrowe odżywianie. Nie jest nigdy tak dobrze, aby nie było nad czym pracować, nie mniej jednak stwierdzam że jestem na dobrej drodze, aby dość na tym polu do sytuacji idealnej, przynajmniej dla mojej osoby. Dodam jeszcze że jem bez glutenu i laktozy, z powodu mojego żołądka, który w przeciwnym razie wykręca mi nieprzyjemne numery. Staram się unikać cukru, ale przyznaję, od czasu do czasu skuszę się na łakocie. Tak czy siak, moja minimalistyczna kuchnia opiera się na czterech kardynalnych zasadach: ZDROWO, TANIO, PROSTO, SMACZNIE.

Continue Reading

Notatki Narzeczonej

O małżeństwie

By on

Małżeństwo jest dla mnie świętym przymierzem, zawieranym przez kobietę i mężczyznę. Jest moim marzeniem i celem, moją drogą do świętości i moim pomysłem na życie. Na pierwszym miejscu czuję się dzieckiem Bożym, na drugim, chciałabym czuć się żoną.

Życie we dwoje to trudna wyboista droga, pełna zakrętów, często pod górkę. Jednak co najpiękniejsze to że na tej drodze nie jesteśmy pozostawieni sami sobie, bowiem jest to wspólna droga, dwóch, nierozerwalnie związanych ze sobą osób.

Bycie mężem i żoną to nieustanna okazja do pokonywania swoich słabości, a przede wszystkim zrzekania się własnego egoizmu. To przygoda, którą przeżywamy każdego dnia, ucząc się siebie bardziej i pełniej.

Małżeństwo to wspólnota, to przestrzeń gdzie ja i ty przestaje istnieć na rzecz wspólnego my. Moje problemy są jego problemami, jego zmartwienia moimi, a i radości stają się wspólne.

Relacja taka, to miejsce wielkiej przyjaźni, wspólnego czasu, hobby, zainteresowań, rozmów, przekomarzania, rozśmieszania, czułości i nieopisanej bliskości duchowej i fizycznej. Jednak to także spory, problemy, oczekiwania, nieporozumienia, kłótnie i smutki.

Najbardziej życie po ślubie kojarzy mi się z kalejdoskopem. Obrazy się zmieniają, raz jest tak, raz inaczej, raz lepiej, raz gorzej ale zawsze pięknie. Aby dostrzec mozaikę w kalejdoskopie potrzeba światła. Także w życiu tym światłem jest Bóg, w jego łasce małżeństwo rozbłyska najwspanialszymi kolorami dając przepiękny obraz. Sami układamy wzory, kształtując własną sytuację, jednak dopiero Bóg daje na wszystko światło i pozwala dostrzec końcowy efekt.

Małżeństwo jest Bożym zamysłem, prezentem, darem i dlatego jest mi tak bliskie. Radośnie oczekuję momentu kiedy przed ołtarzem połączę się z moim Ukochanym i wyruszymy we wspólną podróż we dwoje, bliżsi sobie niż kiedykolwiek wcześniej.

Continue Reading

Codzienność

O poście praktyczniej

By on

Wielki Post trwa sobie w najlepsze, i choć nie od początku to chciałabym go przeżyć jak najpełniej. Pozostało jeszcze równo 5 tygodni, które przeżyte jak najlepiej mogą przynieść wspaniałe owoce.

Mój minimalizm rodzi się powoli, napotykając opory że strony otoczenia czy też życia w ogóle. Przeszkodą kluczową zaś, jest zakorzeniona we mnie dość mocno „zdolność beznadziejnego planowania”.

Wciąż próbuję i wciąż przegrywam, czytając, ucząc się i próbując, ale jednak planów nie spełniając. Tym razem jednak, po raz może ostatni spróbuję coś zaplanować, mianowicie jak przeżyje ten Wielki Post, który jest pięknym czasem walki ze swoimi słabościami.

Przede wszystkim zadbam o jedzenie. Jest to dla mnie temat podszyty sporą emocjonalnością i jedzenie odgrywa ważny element w moim życiu. Ja chciałabym aby było ważne z punktu widzenia potrzeb fizjologicznych a nie problemów emocjonalnych.

Nie mniej jednak spróbuję pościć. Jeść mniej aby poczuć niedosyt. Jeść mniej aby pokonać swoje potrzeby. Jeść mniej aby przez tą niedogodność wyszkolić siłę ducha i wolę.

Jak będę jeść?

3 ciepłe posiłki po ok. 400-500 kcal każdy. Przygotowane na bazie kasz i ryżu, z dodatkiem warzyw i owoców sporadycznie doprawione mięsem lub rybą.

Oprócz tego co będę jeść, ważniejsze wydaje mi się jak będę jeść. Mianowicie: powoli, skupiając się na jedzeniu oraz w atmosferze wdzięczności za „chleb powszedni”.

Co do innych zobowiązań wielkopostnych dodać należy bezwzględne pilnowanie się jak chodzi o poranną i wieczorną modlitwę i regularność w tej kwestii. To moje wyzwanie nr 1.

Dodatkowo chciałbym zrobić coś więcej dla mojej duchowości ale już bez presji. Spróbuję słuchać rekolekcji o. Szustaka, chodzić na Gorzkie Żale i pójść czasami na Mszę Św. z tygodniu.

Mam na myśli dwie rzeczy ważne ogólnie w życiu, niekoniecznie teraz, ale może jako że zaczyna się nowy semestr to warto ukształtować nową pozytywną rutynę. Chciałabym ćwiczyć rano i wieczorem, oraz zająć się słabościami mojego charakteru.

Co jednak najważniejsze to działać. Nie planować, nie szukać inspiracji w nieskończoność tylko działać. Od teraz.

Continue Reading