Notatki Narzeczonej | Przemyślenia

O kobiecym powołaniu do służby

24 marca 2016

Być kobietą w dzisiejszych czasach to poważne wyzwanie. W epoce Piotrusiów Panów od kobiet dziś wymaga się naprawdę wiele.

Z jednej strony, żeby były piękne, zadbane i delikatne, ale z drugiej strony aby były silne i mężczyzny do niczego nie potrzebowały.

Powinny zarabiać tyle samo, a między obiadem a praniem wymienić tłumik.

Feministki głosząc swoje równościowe hasła, dążą do tego, aby wszystkich zrównać i przyciąć do jednego poziomu zabijając to, co najpiękniejsze w relacji czyli różnice między niewiastą a mężczyzną.

Jestem wielką orędowniczką zachowania różnic między kobietą i mężczyzną. Jakkolwiek byłoby to stereotypowe i niedzisiejsze w byciu kobiecą kobietą widzę moje powołanie.

Na wstępie przegrywam, ponieważ nie potrafię się umalować, ale staram się błyszczeć naturalnym pięknem 🙂

Chodzi mi przede wszystkim o to, że dla mnie, podstawowym zadaniem kobiecości jest służba rodzinie. Zawiera się w tym gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie i wszystkie inne zadania. Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby te przymioty kobiecości oddawać mojemu Programiście.

Celem mojego życia i kwintesencją mojej miłości jest poświęcenie, przede wszystkim mojego czasu, na to aby innym dookoła mnie było jak najlepiej.

Cieszę się kiedy mój Ukochany mi pomaga, np. w kuchni, i miłe jest, że jak nie wyrabiam to On coś za mnie zrobi, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy nasze gospodarstwo domowe miałoby być zaniedbane przez moje lenistwo.

Kobiety do tego są stworzone, takie silne i wytrzymałe aby mimo pracy zawodowej mieć jeszcze siłę na obowiązki domowe.

Dla mnie to jest piękne, że mogę służyć. Wiem, że mogę wyrazić moją miłość gotując obiady i wstając o świcie żeby naszykować śniadanie, piorąc skarpetki i prasując koszule. Praca dla mojej rodziny jest moją drogą do świętości.