Duchowość

Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną

13 czerwca 2017

Zapraszam serdecznie na cykl postów o Dekalogu, który jest dla mnie zbiorem drogowskazów i wskazówek na których staram się budować szczęśliwe, chrześcijańskie życie. Każde przykazanie jest obietnicą, którą Bóg nam zostawia. Dziś pierwsze, które jak sama nazwa wskazuje, mówi o pierwszeństwie.

Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną. Pierwsze przykazanie mówi o tym że nic, ani nikt nie może mieć ważniejszej pozycji w naszym sercu i życiu niż Bóg. Święty Augustyn powiedział:

„Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim miejscu”.

Te słowa niosą obietnicę, że jeżeli będziemy przestrzegać pierwszego przykazania całe nasze życie jakoś się ułoży. Często powtarzam sobie: musisz postawić Boga na pierwszy miejscu. Często to powtarzam, ale nie wiem co robić aby to postanowienie spełnić. Ciężko mi pojąć tą tajemnice, mój ścisły umysł doszukuje się wskazówek i wytycznych, które chyba nie sposób odnaleźć, gdyż postawienie Boga na pierwszym miejscu zawsze realizuje się indywidualnie, i dla każdego z nas oznacza coś innego.

Znalazłam odmętach internetu ciekawą metaforę ludzkiego życia. Otóż jest ono jak wazon, w którym stoją piękne kwiaty, te największe to rodzina, praca, pomniejsze kwiaty które tworzą nasz bukiet to hobby, przyjaciele czy inne aktywności które wykonujemy? I gdzie w tym wszystkim Bóg? Czy jest on największym i najpiękniejszym kwiatem? Nie. Bóg jest wodą w wazonie, która pozwala aby wszystkie kwiaty żyły. Jakkolwiek piękny i dorodny bukiet swojego życia stworzymy, nie będzie on długo cieszył oka jeżeli zabraknie życiodajnej wody. Piękna jest dla mnie ta metafora i wiele mi wyjaśniła, jednak nadal nie znalazłam praktycznych wskazówek, nie znalazłam korporacyjnej „Standardowej procedury postępowania”.

W moim wazonie jest woda, ale co jeżeli jest nieco zgniła, trochę zielona i dawno straciła swoje właściwości? Jak sprawić aby ta woda była zawsze świeża, życiodajna i przejrzysta?

Przede wszystkim spowiedź, która może być porównana do wymiany wody w wazonie. Mamy ten przywilej, że możemy zaczynać z czystą kartą. To jest trochę obieg zamknięty. Pragnę przestrzegać przykazań, więc stawiam Boga na pierwszym miejscu (zgodnie z Pierwszym), jak stawiam Boga na pierwszym miejscu? Tak że jako najważniejsze zasady w moim życiu uznaję przykazania, a także inne zasady które Bóg pozostawił czyli de facto to, co jest napisanie w Piśmie Świętym.

Nadal zbyt patetycznie, za mało praktycznie? Zastanówmy się więc co zrobić w praktyce aby wywiązać się z zasady postawienia Boga na pierwszym miejscu. Dokładane brzmienia przykazania mówi, że NIC ani NIKT nie może mieć ważniejszego miejsca w życiu niż Bóg oraz czy przypadkiem w czymś nie pokładam większej nadziei niż w Bogu?

Kiedyś myślałam, że ważność kogoś, lub czegoś w życiu określa się poprzez ilość czasu poświęcanego tej osobie lub sprawie. Takie myślenie jest jednak w zupełności błędne, chociażby praca zajmuje mi 8h i nie mogę tego zmienić, to jeżeli miałabym poświęcać więcej czasu Mężowi i jeszcze więcej Bogu to moja doba musiałaby trwać więcej niż 24h. Jako osoba świecka mam mnóstwo zobowiązań i nie mogę, tak jak np. Siostry klauzurowe poświęcić całego dnia na modlitwę. Myślę jednak że powinnam poświęcić trochę czasu Bogu na wyłączność, skoro można znaleźć czas na głupoty, to z pewnością można go znaleźć dla Boga. Postawienie Go na pierwszym miejscu to takie życie, które oparte jest na jego zasadach. Czyli znów wracamy do tematu obiegu zamkniętego.

Podsumowując: co zrobię aby przestrzegać pierwszego przykazania w mojej codzienności

  1. Znajdę choćby 15 minut dziennie (nieco ponad 1%!!!) mojego czasu w ciągu dnia na spokojne spotkanie z Bogiem – tylko ja i On. Myślę że miło by było wydłużyć ten czas do godziny za jakiś czas…
  2. Wszystko co robię, staram się robić „po Bożemu”. W pracy pilnie pracuje, w domu jestem uprzejma, pomocna i radosna. Cieszę się każdą chwilą i dostrzegam małe rzeczy. Może klikanie w korporacji jest mało pobożne, ale z pewnością nastawienie można mieć bardziej podobające się Bogu lub mniej.
  3. Rozwijam się. Zgodnie z przypowieścią o talentach i zawołaniem do czynienia wszystkiego na chwałę Bożą. Nie ważne czy to jest gra na pianinie, nauka włoskiego czy czytanie książek o małżeństwie. Chodzi o to żeby nie stać w miejscu i „wymagać od siebie, nawet jeżeliby inni nie wymagali”
  4. Jestem wdzięczna. Z czasem uda mi się wyrobić nawyk (już często mi się zdarza) odmawiania Aktów Strzelistych. Czy to jadę na rowerze, czy mam jakiś problem w pracy, czy widzę coś pięknego albo smutnego chcę powiedzieć o tym Bogu. Jednym zdaniem. Podziękować, poprosić, zwierzyć się. Wiadomo że Bóg wie wszystko i nie potrzebuje abym informowała go o czymkolwiek, ale myślę że takie małe wspomnienia wciągu dnia są Mu miłe.

Małżeńskie przykazania.

Pozwoliłam sobie, zbudować mały dekalog małżeński opierając się na Przykazaniach. Część z nich przyjęła trochę inną formę, inne po prostu zinterpretuje „po małżeńsku”. Pierwsze przykazanie Małżeńskie – nie będziesz mieć innych ludzi przed współmałżonkiem. Już ustaliliśmy, że wszystkich Istot to Bóg ma najważniejsze miejsce, ale pośród ludzi to MUSI być Mąż. Nie ma szans na prawdziwie szczęśliwe małżeństwo, jeżeli postawi się na piedestale kogoś innego niż drugą połówkę. I znów, nie można tego mierzyć miarą czasu, bo dziecko ZAWSZE jeden malutki kroczek za Mężem będzie wymagało ZNACZNIE więcej czasu niż dorosły i ogarnięty mężczyzna. Małżeństwo jest pierwsze przed rodziną, ponieważ to na fundamencie małżeństwa buduje się rodzina. Dookoła relacji rodziców rozwijają się dzieci, i one najlepiej rozwijają się w cieniu ich Miłości. Parafrazując pewnego mądrego człowieka: Najlepsze co możesz dać swoim dzieciom to szczęśliwe małżeństwo. Wiem, że w praktyce to trudne do pokazania, ale potrafię wyobrazić sobie, że matka niemowlaka nie widzi świata poza swoim Bobasem i poświęca mu 100% uwagi, tym samym robiąc wielką krzywdę swojemu małżeństwu. Nie tylko dziecko może zająć ważniejsze miejsce niż Mąż, może być to Mama, Siostra i Przyjaciółka. I do tego też nie można dopuścić. Jak stawiam swojego Męża na pierwszym miejscu?

  1. Mój Mąż wie najwięcej. Jeżeli czegoś nie mówię Mężowi nie mówię nikomu.
  2. Dbam o siebie. Ubieram się tak żeby się jemu podobać (przynajmniej staram się mimo że czasami jeszcze dresik wygrywa)
  3. Zabijam mój egoizm. Cytując nasze ślubne zaproszenie „Prawdziwa miłość zaczyna się, kiedy szczęście drugiej osoby jest ważniejsze niż Twoje”. Bez zbędnej filozofii, najbardziej pragnę dobra i szczęścia mojego Męża, i tym kieruję się w moich wyborach. Mam nadzieję że jakoś mi to wychodzi.

A co dla Was znaczy pierwsze przykazanie? Jak realizujecie je w swojej codzienności?