Notatki Narzeczonej

I ślubuję Ci: wierność

22 lipca 2016

Wierność: Pozostawanie komuś wiernym

SJP

Dalej ten sam słownik rozwija co znaczy wierny.

1. «niezdradzający kogoś»
2. «służący komuś z oddaniem i przywiązany do kogoś; też: będący wyrazem przywiązania i oddania»
3. «zawsze postępujący zgodnie z jakimiś zasadami, poglądami, ideami itp.»
4. «zgodny z oryginałem, wzorem lub rzeczywistością»
Myślę, że definicje te są świetną podstawą na której mogę oprzeć dalszą część rozważań na temat rozumienia i znaczenia przysięgi małżeńskiej którą będziemy składać.
Ad. 1
Będę wierna – dla większości osób wierność oznacza właśnie brak zdrady, natomiast pojęcie zdrady dla każdego jest nieco inne. Nie dopuszczam nawet myśli że mogłabym mojego Ukochanego zdradzić z ten standardowy sposób. Wiem że nie dopuszczę się cudzołóstwa. Nawet kiedy między nami coś się popsuje, to czując się zobowiązana wobec Boga nie popełnię tego kroku. Jest to dla mnie oczywiste. Dzięki temu że trwamy w czystości przedmałżeńskiej, nauczyliśmy się przez te lata panować nad swoimi popędami, i wiem że to przyniesie efekt w postaci odporności na zdrady. Nie mniej jednak zdrada nie tylko objawia się przez przypadkowy lub nie przypadkowy seks bądź też inne fizyczne relacje. Sam Jezus powiedział:

„Kto pożądliwie patrzy na kobietę w swoim sercu już dopuścił się cudzołóstwa”.

Tak więc zdrada to nie tylko kontakt fizyczny, ale także nieczystość myśli. Moja wierność objawia się więc walką z jakimikolwiek myślami, które mogłyby zranić mojego Ukochanego. Podejmując decyzję, ślubując i oddając mu siebie rezygnuje z wszystkiego, co nie jest z nim związane. W tym sensie że w momencie kiedy powiem „Ślubuję Ci wierność”, wszystkie myśli typu ” Gdzieś indziej / z kimś innym byłoby mi lepiej” przestają mieć rację bytu. Wierność w sensie nie-zdrady znaczy dla mnie całkowite zaufanie mojemu Mężowi i brak jakichkolwiek kontaktów z osobami płci przeciwnej, które mogłyby sugerować cokolwiek więcej. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że sam na sam spotykam się z jakimś znajomym, albo wymieniam maile z jakimiś mężczyznami. Owszem, chętnie spotkam się ze znajomymi w jakieś grupie, ale lunch z „kolegą z pracy” nie wchodzi w grę.

Ad.2                                                                                                                                                             Służba Ukochanemu  z oddaniem i przywiązanie do niego, poddanie się mu i oddanie były dla mnie zawsze podpięte pod miłość, tymczasem SJP wyraźnie kwalifikuje to jako wierność.

Służba jest dla mnie bardzo ważnym elementem małżeństwa. W momencie zawarcia przysięgi, moim nadrzędnym celem będzie szczęście drugiej osoby. Służba jest prozaicznym wyrazem miłości. Codzienne przygotowywanie posiłków, pranie, sprzątanie, robienie zakupów czy inne formy pomocy to oczywiste sposoby na pokazanie moich uczuć do niego. Nie zamierzam stosować w naszym związku równouprawnienia. Uważam że w zdrowej relacji Kobieta i Mężczyzna powinni mieć przypisane sobie zadania. Możliwe, że są pary u których podział obowiązków dobrze się sprawdza, ja jednak w tej kwestii jestem tradycjonalistką i bez żalu biorę na siebie prowadzenie domu. Oczywiście będę normalnie chodzić do pracy, i możliwe że czasem poproszę Ukochanego o pomoc, której na pewno mi udzieli, nie mnie jednak, jako żona bardzo chciałabym o niego dbać z całych sił 🙂 Nie tylko zaspokajając jego potrzeby nazwijmy je fizjologiczne, ale także psychiczne, fizyczne i wszystkie inne jakie tylko odczuje.

Oddanie i przywiązanie przychodzą mi naturalnie. Jestem Jego, z nim chcę być w wolnych chwilach, tęsknie jak tylko znika.

Poddanie, to także jeden z moich ulubionych elementów. Nie oznacza to dla mnie że stanę się bezwolną istotą. Nie mniej jednak w pewien cudowny sposób podporządkuję swoje życie naszemu małżeństwu odnajdując się w nowej sytuacji. Jeden z moich ulubionych fragmentów Pisma Świętego, który pojawi się naszym ślubnym czytaniu mówi:

Żony, bądźcie poddane Mężom. Mężowie, miłujcie Żony

Z moim poddaniem jemu wiąże się jego Miłość do mnie, troska i opieka. Z moim poddaniem wiąże się także postawienie Mojego Męża, naszego Małżeństwa oraz przyszłej rodziny na pierwszym miejscu ponad moimi osobistymi marzeniami, planami i aspiracjami.

Ad.3                                                                                                                                                    Postępowanie w zgodzie z ideami i wartościami to element każdego życia, nie tylko małżeńskiego. Nie mniej jednak można odnieść to także do małżeństwa, gdzie jak każda rodzina ustalamy swoje zasady i reguły których potem przestrzegamy.

Innym ważnym aspektem w tym miejscu jest wierność sobie, umiejętność postępowania w zgodzie ze sobą, a co dla mnie najważniejsze, postępowanie jednomyślnie.

Jest moim celem – nad którym ciężko pracuje – umiejętność mówienia, myślenia i robienia tego samego. Kilkakrotnie spotkałam się z zarzutem, że nie można na mnie polegać, że mówię pod wpływem emocji rzeczy, których nie myślę. Chciałabym pozbyć się tej wady, co zapewne przyniesie korzyść nie tylko mojemu życiu małżeńskiemu, ale także społecznemu.

Ad.4                                                                                                                                                              Zgodność z oryginałem. Przychodzi mi do głowy myśl, że często mówi się, że kobieta po ślubie tyje, zaniedbuje się i staje się inną osobą.

Myślę że bardzo ważnym elementem wierności – także tej przysięganej Ukochanemu – jest gotowość do pozostania sobą. Jest naturalne że człowiek zmienia się, rozwija i kształtuje całe życie. Nie mniej jednak wychodzenie z założenia że po ślubie można przestać się starać, czy też dbać o sobie niesie w  sobie pozory nieuczciwości.

Moim celem jest szczęśliwe małżeństwo, a to zależy od tego, jakim człowiekiem będę stawać się przez lata. Jeżeli ja będę się rozwijać, zmieniać, ulepszać i poprawiać to i nasze małżeństwo będzie coraz lepsze. Jeżeli ja zgnuśnieję, zmarnieje się się zaniedbam, nie ma co liczyć że nasza relacja będzie źródłem wielkiej satysfakcji. Oczywiście to samo dotyczy Ukochanego.

Mówiąc ślubuję Ci wierność, pomyślę o tych wszystkich sprawach i gdzieś na końcu, uśmiechając się pod nosem pomyślę także o tym, że w ramach pozostawiania w zgodności z narzeczeńskim oryginałem nie stanę się grubą zołzą z tłustymi włosami i w dresie 😀

Małżeństwo to droga do Świętości, a wierność temu przeświadczeniu zakłada dużo zmian – jednak zawsze na lepsze 🙂

 

  • Kręcona

    Zastanawia mnie, dlaczego wymiana maili albo lunch z kolegą z pracy jest niewłaściwy? Czy w takim razie praca w parze z kolegą na zajęciach nad projektem też jest niewłaściwa? To chyba lekka przesada.
    Zgadzam się, że trzeba być wiernym w pełni i nie wyobrażam sobie skrzywdzić ww ten sposób mojego Lubego, jednak.. Wspólny posiłek na mieście to nic złego, przecież nie musimy od razu się w sobie zakochać albo smyrać pod stołem;)
    I chyba jednak nigdy nie zrozumiem, dlaczego to kobieta ma przejmować komplet domowych obowiązków, jeśli oboje pracują zawodowo. Wiadomo, ja też o mojego Lubego dbam najlepiej jak tylko potrafię i robię mu tę przyjemność i przygotowuję coś pysznego do jedzenia, co podam mu w akompaniamencie jego ulubionego deseru, jednak gdy przychodzi do generalnego sprzątania domu, to zawsze się dzielimy obowiązkami. Nie wyobrażam sobie, żebym miała odkurzać, kiedy on siedzi na kanapie i odpoczywa. Zresztą, sam stwierdził, że czułby się jak Master swojego niewolnika.
    Ale wiadomo, każdy związek rządzi się swoimi prawami i ustaleniami, jednak przemyśl to, ponieważ jak pojawią się dzieci będzie tylko ciężej 😉

    • To prawda, każdy związek rządzi się swoimi prawami 🙂 Nie czuję potrzeby kontaktu z innymi mężczyznami i wiem że mojemu Ukochanemu by się to nie podobało. Co do domowych obowiązków to jeszcze nie mieliśmy wielkich porządków bo nie mamy mieszkania. Wychodzę z założenia z skoro mój Ukochany nie lubi sprzątać to w sumie niech sobie odpocznie, a mnie to nie przeszkadza 🙂 Jak się poczuje zmęczona albo sfrustrowana to o tym powiem i znajdziemy nowe rozwiązanie. 🙂

      • Zszokowany

        Ale ty wcale nie odpowiedziałaś na pytanie Kręconej w sposób wyczerpujący – czy praca z kolegą nad projektem lub kontakt z promotorem (w końcu to też może być mężczyzna!) też jest niewłaściwy? To też mogłoby w jakimś przypadku „sugerować cokolwiek więcej”.

        Nie podoba mi się również twoja postawa wobec przyjmowania całego obowiązku ogarniania domu – ustalasz swojemu facetowi niebezpieczny dla siebie precedens, który kiedyś wykorzysta na swoją korzyść. Dziwi mnie, że nie możecie być „normalni” – raz ty robisz coś, raz ja itd. bez odgórnego ustalania, rozpisywania planu kto co kiedy robi, ani bez zwalania całej roboty na siebie w imieniu jakiegoś poświęcenia. To nie jest zdrowe podejście do życia i związku.

        • Cóż, uważam że jesteśmy całkowicie „normalni”. Jeżeli mam wybór, to do pary wybieram koleżankę, oraz nie spotykam się sam na sam z innymi facetami w celach rozrywkowych. Wiadomo że trzeba współpracować i innymi mężczyznami i nie popadam w paranoję, po prostu wiem że mój Ukochany nie byłby zadowolony gdybym spędzała czas w sposób rozrywkowy sam na sam i mnie to wydaję się niewłaściwe. Jeżeli ktoś kto patrzy na nas z zewnątrz mógłby pomyśleć że to randka, to jest moim zdaniem odpowiednie zachowanie.
          Nie wiem czemu piszesz „normalni” wydaję mi się że w „normalnym świecie” przez zdecydowaną większość historii to kobieta zajmowała się domem a mężczyzna utrzymywał rodzinę. Dla mnie zdrowe podejście jest takie, że je zajmuję się domem, sprzątam, gotuję itp. a ciężkie prace i naprawianie wykonuje mój Ukochany. Nie wiem czemu miałby moje zachowanie wykorzystać przeciwko mnie. Zawsze mogę na nim polegać i jak będzie trzeba to mi pomoże. Poza tym nie poświęcam się tylko robię to dlatego że chcę i w imię tego co uważam za słuszne, do czego mam święte prawo