Notatki Narzeczonej

I Ślubuję Ci: Uczciwość Małżeńską

2 sierpnia 2016

Kiedy byliśmy na kursie przedmałżeńskim, podczas zajęć o przysiędze jeden chłopak zapytał o co chodzi z uczciwością. Ksiądz odpowiedział że chodzi o to, aby mówić sobie prawdę.

Ja jednak myślę, że za uczciwością kryje się o wiele więcej, mimo że nie jest tak oczywista jak miłość i wierność.

Uczciwość małżeńska obejmuje różna płaszczyzny życia, nie tylko w zakresie standardowego pojmowania uczciwości.

Po pierwsze, uczciwość małżeńska polega na mówieniu sobie prawdy. Nie widzę możliwości, aby  osobę, z którą jestem jednym ciałem pozbawiać szansy poznania całej prawdy o mnie.

Uczciwość małżeńska, zakłada szczere dzielenie się swoimi odczuciami i problemami, zwłaszcza tymi trudnymi. Oczywiście nie jest zasadne obarczanie swojego współmałżonka wszystkim kłopotami, których wcześniej nawet nie spróbowało się rozwiązać, jednak sprawą wagi ciężkiej (zdrowie, utrata pracy czy problemy finansowe) powinno się wg mnie od razu podzielić z drugą połówką.

Uczciwość małżeńska przejawia się także w mniejszych rzeczach. Mam wrażenie że kobiety często zatają przed mężami pewne sprawy aby ich nie denerwować. Fakt, warto zastanowić się czy druga osoba nie zostanie przez nasze słowa zraniona, i wtedy można 10 razy pomyśleć zanim coś się powie. Uważam jednak, że powinno się otwarcie przyznawać do swoich przewin i prosić o wybaczenie.

Nie podoba mi się, i nie chciałabym zatajać przed mężem moich wydatków. Wiele kobiet wydaje za dużo pieniędzy na głupoty a później ukrywa to przed mężem (wiadomo, niektórzy i tak się dowiedzą, ale nie wszyscy śledzą wyciągi z konta). My przyjęliśmy system, że każde z nas miesięcznie ma 150 zł na swoje własne wydatki i przyjemności (ja zazwyczaj wydaję je na karnet na basen, karmę dla królika i książki, staram się też odkładać pewną sumę na poczet prezentów dla moich bliskich, oraz nieprzewidzianych większych wydatków jak na przykład jakieś eleganckie ubranie albo plecak). Takie „kieszonkowe” z którego nie musi się nikomu tłumaczyć. Natomiast wszystkie wydatki ponad to, muszą być konsultowane z drugą osobą. Także większe jednorazowe wydatki (powyżej 100 zł) powinny być konsultowane między sobą. Myślę że uczciwość w sprawach finansowych jest szczególnie ważna, ponieważ podobno małżonkowie najczęściej kłócą się o pieniądze. Dla mnie uczciwość w sprawach finansowych to także oszczędne gospodarowanie domowym budżetem, aby mój Ukochany nie poczuł się zagrożony przez moją rozrzutność.

Uczciwość małżeńska, to także sprawiedliwe dzielenie się obowiązkami domowymi. Przytoczone przeze mnie stwierdzenie że biorę na siebie większość obowiązków domowych wywołało sporo kontrowersji, dlatego postaram się tutaj rozwinąć ten temat.

Uważam że uczciwe jest, aby obydwoje wkładali do relacji mniej więcej tyle samo, trudno jest bowiem jednej osobie ciągnąć cały związek na swoich barkach. Nie mniej jednak my  nie liczymy tego jakoś specjalnie, ponieważ obydwojgu nam przyświeca zasada że dobro drugiej osoby, jest ważniejsze niż moje, toteż staramy się działać tak aby żadne z nas nie poczuło się wykorzystywane czy zaniedbane.

Uważam że skoro mój Ukochany jest głównym żywicielem rodziny i zarabia znacznie więcej niż ja, to jest uczciwe, abym ja odrobiła mój wkład poprzez pracę na rzecz domu. Już dawno ustaliśmy, że wybieramy tradycyjny model rodziny. Mój Ukochany zajmuje się więc utrzymywaniem rodziny. Jego praca jest wymagająca, więc zależy mi na tym, żeby po powrocie mógł sobie odpocząć. Oczywiście jako moja osobista Złota Rączka Ukochany Programista zajmuję się także naprawą usterek które się pojawią, czy też dbaniem o rowery.

Ja postawiłam karierę zawodową na ostatnim miejscu w mojej piramidzie priorytetów. Nie chciałabym pełnić wymagającej pracy zabierającej dużo czasu. Oczywiście że będę chodzić do pracy, i nie wyobrażam sobie sytuacji (pomijając moment kiedy będziemy mieć małe dzieci) żebym jedynie zajmowała się domem. Nie mniej jednak staram się tak zorganizować aby pracować w niepełnym wymiarze godzin, albo w pracy która nie jest dla mnie bardzo wymagająca. Mówiąc inaczej – będąc w pracy poświęcam się jej na 100% i daję z siebie wszystko, ale po wyjściu z niej oddaje się w 100% mojej rodzinie. Delegacje, nadgodziny i zabieranie pracy do domu nie wchodzą w grę, nawet kosztem niższego stanowiska czy gorszej pensji.

Uważam, że w rolę żony wpisuje się opieka nad domowym ogniskiem. Nie podoba mi się motyw równouprawnienia i wyliczania – ja pranie, ty gotowanie, ja prasowanie, ty zakupy. Z ochotą zajmuję się domem i dbaniem o męża oraz  przyszłe dzieci, dzięki czemu czuć się będę dobrą i wartościową żoną, która jest pomocą i radością dla swojego męża.

Choć nic w zamian nie oczekuję, otrzymuję od Ukochanego więcej niż mogłabym się spodziewać. Wdzięczność, czułość, dobre słowo, czas oraz wszelką pomoc o którą poproszę. Dzięki takiemu podziałowy obydwoje czujemy się potrzebni oraz świadomi że dajemy z siebie wszystko co najlepsze aby nasza rodzina funkcjonowała sprawnie i szczęśliwie.

Nie ma uniwersalnej metody uczciwego podziału obowiązków. Zależy to od związku i od osoby, jedyne kryterium które ma znaczenie, to takie że dana sytuacja jest akceptowalna dla obu stron, a nikt nie czuję się niepotrzebny albo wykorzystywany.

Uczciwość to także sumienne wykonywanie swoich obowiązków, pracowitość i szlachetność na wszystkich płaszczyznach życia.

Kolejnym aspektem jest uczciwość w sferze seksualnej. Zawiera się tu dołożenie wszelkich starań, aby współżycie odbywało się w sposób zgodny z boskim zamysłem. Uczciwość w tej kwestii wiąże się z niepopełnianiem grzechu antykoncepcji czy też zachowaniem czystości małżeńskiej.

Naturalne Planowanie Rodziny,  wymaga uczciwości aby mąż wiedział dokładanie co aktualnie dzieje się w moim organizmie, a decyzja o poczęciu dziecka, czy też odłożeniu tego momentu w czasie zawsze była naszym wspólnym wyborem.

Uczciwość w sferze seksualnej to także dbałość o godność, dobre samopoczucie i komfort współmałżonka, oraz szacunek dla mogącego pojawić się życia.

Ostatnim aspektem uczciwości jest zawsze dobre mówienie o współmałżonku. Wszelkie jego wady i niedociągnięcia mogą być dyskutowane tylko z nim samym. Także sprawy naszego związku, małżeństwa czy rodziny nie mogą wychodzić poza naszą dwójkę. Jeżeli chcemy kogoś zapytać o radę, i podzielić się z nim jaką małżeńską sprawą powinniśmy uzyskać zgodę drugiej osoby na wyjawienie danego tematu.

Uczciwość małżeńska to dbanie o dobre imię, komfort i godność współmałżonka w każdej sytuacji.

 

PS I że cię nie opuszczą aż do śmierci

Zawsze, niezależnie od sytuacji, od moich zranień, od tego co druga osoba zrobi albo czego nie zrobi będę stała za nią murem i jej nie zostawię. Podejmuję też świadomą decyzję wybaczenia każdej szkody i krzywdy oraz nieustanną troskę o naszą relację dopóki będę żyła.

 

  • Beata

    Od jakiegoś czytuję Twoje wypowiedzi na temat małżeństwa i zauważam, że każdy ma prawo do swojej wizji i głównym celem jest by obie strony miały taką samą. Nie jest złe wybranie ścieżki tradycyjnego modelu rodziny oraz takiego, który odbiega znacznie od niego. Chciałabym zapytać tylko czy zawsze miałaś takie podejście do tego tematu, nawet jak nie znałaś jeszcze swojego narzeczonego? Jak w takiej sytuacji ma się wybór takiego, a nie innego kierunku studiów i wykorzystaniu go w przyszłej pracy, którą opisałaś? Oraz jak w takiej sytuacji zapatrujecie się na różnice w wychowaniu dzieci różnej płci, czy będzie ono również w nakierowaniu na tradycyjne wartości przypisane kobiecie i mężczyźnie?

    • Od kiedy pamiętam i od kiedy świadomie myślałam o małżeństwie (czyli od kiedy miałam 14-15 lat) wiedziałam że chciałabym mieć tradycyjny model rodziny. Pochodzę z takiej rodziny i jestem w niej bardzo szczęśliwa, oraz widzę szczęśliwe małżeństwo moich rodziców więc ten model wydaje mi się słuszny. Kiedy poznałam mojego narzeczonego, bardzo ucieszyłam się że podziela on moje zdanie odnoście wartości oraz wizji rodziny. Co do studiów, to ich wybór był raczej przypadkiem niż dogłębnie przemyślaną decyzją, i choć obecnie nie jestem w stanie powiedzieć jaką pracę będę wykonywać, wiem że chciałabym aby nie kolidowała ona z życiem rodzinnym które jest moim priorytetem. Jeżeli zaś chodzi o wychowanie dzieci, to z pewnością będą one obserwować nasz przykład. Później jednak same zdecydują jaką drogą zechcą pójść. Nie chcę ograniczać w żaden sposób wyborów moich dzieci, chcę dać im możliwość edukacji i wszechstronnego wyboru. Chcę przekazać im moje wartości, ale to od nich zależy jaką drogą pójdą, a ja postaram się zawsze je wspierać i akceptować ich wybory. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • K. Aś.

    Cześć Klaro! Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga i choć moje przekonania i model związku, a w przyszłości (mam nadzieję) także małżeństwa nie jest do końca spójny z Twoim, to niesamowicie cieszę się, że jest ktoś taki jak Ty i Twój narzeczony. Pięknie świadczycie swoim życiem wiarę i wyznawane wartości, bardzo Wam kibicuję!

    Chciałam Ci podziękować za ten tekst, w którym dzielisz się przemyśleniami dotyczącymi modelu rodziny. Sama w przyszłości pragnę dokładnie tego samego: poświęcenia się wartościom małżeńskim i rodzinnym, odsuwając plany kariery na dalszy plan. Mam wrażenie, że w tak bardzo laickim i nastawionym na zysk świecie nikt nie mówi kobietom, że pięcie się po szczeblach korporacyjnej kariery niekoniecznie da im szczęście, choć na pewno da pieniądze. Że nie każda z nas jest stworzona do spędzania w pracy 8, a często i więcej (licząc dojazdy) godzin. Że są rzeczy ważniejsze niż ten przereklamowany „samorozwój” – który z góry zakłada egoizm i stawianie na pierwszym miejscu siebie. Powiem więcej: moim zdaniem standardowy tryb od 9-17 (który w praktyce oznacza wychodzenie z domu w okolicach 8, a powrót 18-19) wręcz wyklucza możliwość zbudowania zarówno prawdziwego, szczęśliwego domu, jak i rodziny, głębokiego zaangażowania w życie dzieci i współmałżonka. Bardzo dobrze wspominam dzieciństwo w którym Mama i Babcia nie pracowały i zajmowały się mną i rodzeństwem, a Tata i Dziadek wykonywali bardzo lubianą przez siebie pracę w rodzinnej firmie. Później Mama poszła do pracy, która jednak pozwalała przy wsparciu ze strony Babci na zajmowanie się nami i domem, dawała sporo wolnego czasu i dni, w których nie trzeba było być w biurze. Cieszyłam, się, że czasami Mama jest w domu. Podobne warunki chciałabym stworzyć mojej przyszłej rodzinie, i choć pewien stopień niezależności finansowej jako kobiety jest dla mnie ważny, to na pewno nie najważniejszy.

    Sama jestem na etapie szukania pracy, która byłaby godzinowo dogodna (pół etatu) i nie wyczerpująca, tak bym mogła zająć się całkowitą opieką nad domem i dbaniem o potrzeby Mojego Ukochanego Programisty ( przypadek? 😀 ), skoro to on spędza w dobrze płatnej pracy więcej niż ja czasu. W przeciwieństwie do Ciebie wyobrażam sobie sytuację, że zajmuję się wyłącznie domem, pojawia się jednak we mnie pragnienie posiadania własnych pieniędzy i odciążenia domowego budżetu, stąd różne pomysły na realizację siebie, która zaprocentuje także finansowo. 🙂

    Szkoda tylko, że tak niewiele młodych małżeństw i par może pozwolić sobie na taką sytuację: nie zawsze podążanie ścieżką minimalizmu i slow life (któremu także „hołduję”) pozwalają na nierównomierny podział przychodów. Praca większości z nas jest słabo płatna, a w dużych miastach wiodą prym drenujące siły i czas korporacje. Standardem jest praca obydwojga nine-to-seven, a dzieci jak najwcześniej do żłobka lub niani, bo dziadkowie też jeszcze pracują lub są bardzo daleko.

    Chciałam też zapytać, jak radzisz sobie z oczekiwaniami otoczenia/przyjaciół/może rodziny, dla których decyzja o takim modelu rodziny może być trudna do zaakceptowania?
    „No bo przecież kobieta w domu (nawet jeśli pracuje na przykład zdalnie lub na pół etatu) to kura domowa, pasożyt i ja nie wiem jak w ogóle tak można!”
    Dla mnie chyba podążanie za własnymi wartościami jest najtrudniejsze, nawet jeśli wiem, że to droga, w której czuję się naprawdę sobą.

    Powodzenia na ślubie, nie przestawaj pisać, niewiele dzisiaj takich ludzi i najważniejsze, że jesteś przekonana o słuszności wybranej razem z Narzeczonym drogi! Pozdrawiam z Krakowa 😉

    • Kochana, bardzo Ci dziękuję za ten przemiły komentarz.
      Chciałabym w całości poświęcić się mojej rodzinie kiedy dzieci będą małe, ale kiedy zaczną regularnie chodzić do przedszkola chciałabym wykonywać jakąś pracę wśród ludzi, lub w inny sposób odciążyć budżet rodzinny i rozwinąć się nie innych frontach. Wyjątkowo Państwo obecnie wspiera młode rodziny, i kobieta która pozostaje z dziećmi zostaje doceniona i wsparta finansowo. Także pozostanie z dziećmi w domu obecnie jest nawet korzystne finansowo, nie mniej jednak kiedy dzieci nie są już tak absorbujące i spędzają czas poza domem (przedszkole, szkoła) chciałabym zająć się czymś, żeby dopomóc męża w utrzymaniu rodziny, oraz rozwinąć się w inny sposób. Nie chcę zamykać się na żadną opcję, aby znaleźć taką która będzie najlepsza dla naszego małżeństwa i rodziny.
      Jeżeli chodzi o oczekiwania, to moja Mama jak i Przyszła Teściowa poświęciły się dzieciom i domowi więc ten model jest u nas przyjmowany jako jak najbardziej słuszny, także moje liczne prawdziwe i przyszywane ciocie wspaniale się realizują jako pełnoetatowe żony i matki. Znając jednak swoją naturę mogłabym się trochę w domu nudzić, kiedy dzieci podrosną.Niektórzy znajomi czy inna część rodziny nie popiera mojego przekonania o ważności małżeństwa i rodziny, i dziwią się że rezygnuję z ofert które stawia przede mną świat, na rzecz pozostania w Polsce i założenia rodziny w stosunkowo młodym wieku, jednak mając wsparcie Ukochanego oraz najbliższych widzę słuszność mojej decyzji i potrzebę życia w ten a nie inny sposób.
      Uważam że kobiety które decydują się na pracę na rzecz małżeństwa i rodziny nie są w niczym gorsze i mówienie że „siedzą” w domu, albo są na „urlopie” macierzyńskim jest bardzo krzywdzące. One często poświęcają swoje wspaniale zapowiadające się kariery na rzecz ważniejszej sprawy i jest to jak samo dobra droga jak kariera i robienie pieniędzy. Także hołdujemy idei skromnego życia, wierząc że wspólny czas jest cenniejszy niż dostanie życie, i lepiej mniej pracować, i mieć mniej, niż harować jak wół i nie mieć sił z tego korzystać. Jeżeli zdecydujemy z Ukochanym że czas abym wróciła do pracy, to dlatego że będę chciała robić coś poza domem w mniejszym wymiarze godzin i kiedy będziemy mieć pewność że to nie odbije się negatywnie na naszym małżeństwie i rodzinie. Wolałabym żyć skromniej, zrezygnować z jakiś przyjemności niż nie mieć czasu aby troszczyć się o ludzi których kocham. Trochę tu nie uporządkowanych myśli, ale chyba stworzę osobny wpis na temat mojej wizji rodziny.
      Raz jeszcze dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam najserdeczniej 🙂