Małżeństwo

Co zmienia się po ślubie

12 września 2016

Pomysł na ten wpis chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Ostatecznie poczułam się zmotywowana do napisania go przez dwie sprawy. Po pierwsze Ewa z Mocem ogłosiła na swojej fejsbukowej stronie konkurs w którym należało odpowiedzieć na powyższe pytanie a po drugie właśnie mija czwarty tydzień naszego małżeńskiego życia.

Możliwe że nie mam jeszcze dużego doświadczenia w byciu mężatką, ponieważ to świeża sprawa, nie mniej jednak już dostrzegłam sporo zmian, toteż postanowiłam rozwinąć moją konkursową odpowiedź 🙂

Co zmienia się po ślubie ?

Pierwsza myśl która przychodzi mi do głowy to wszystko 🙂

Dusza

Ludzie mówią, że papierek nic nie zmienia. I tu się zgadzam, papierek nic nie zmienia, ale Sakrament tak.

Mam wrażanie, wręcz poczułam to w pewnym momencie podczas przysięgi, jakbym narodziła się jako nowa osoba. Sakrament chrztu odrodził mnie z Wody, bierzmowania z Ducha a Małżeństwa z  Miłości. Poprzez naszą miłość, która w jednym momencie połączyła się Bożą Miłością poczułam się narodzona na nowo.

Duchowo czuję się inna, młodsza, pełniejsza, szczęśliwsza i to na pewno są „skutki uboczne” Sakramentu.

Zewnętrze

Moi bliscy śmieją się ze mnie troszeczkę, że jestem obrączkowym radarem. Pierwsza rzecz na jaką zwracam uwagę to obrączka. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale dostrzegam je w sklepie, na uczelni, na ulicy. Poznając kogoś nowego mogę zapomnieć imię, ale zawsze pamiętam czy nosił obrączkę.

Obrączka, choć to tylko symbol, jest dla mnie bardzo ważna. Mam wrażenie, że ludzi w obrączce traktuje się poważniej. Cieszę się, że rzut oka na moją rękę wystarczy aby dowiedzieć się że mam męża. Rozumiecie to? Mam MĘŻA. Cudownie 🙂

Wraz z zostaniem żoną, poczułam się bardziej dorosła. Trochę przestałam czuć się szaloną studentką, a bardziej zaczęłam się czuć młodą kobietą. Odbiło się to między innymi na sposobie ubierania. Przed ślubem, moim codziennym strojem do pracy były getry i bluza. Kiedy przyszłam do pracy po urlopie, jeden z kolegów powiedział.

Wow, wyglądasz jak żona

Spódnica, koszula, zwyczajne spodnie i ładna bluzka jakoś mi teraz bardziej przystają. Stałam się wizytówką mojego męża i nie chciałabym aby ktoś pomyślał że Programista ożenił się z obdartusem 🙂

Nie sposób nie wspomnieć o nazwisku. Przyjęłam nazwisko mojego męża co było dla mnie ważne z dwóch powodów.

Po pierwsze uważam, że podwójne nazwiska są bardzo niepraktyczne. I kropka.

Po drugie zmiana nazwiska ma dla mnie podłoże troszkę ideologiczne. Jestem teraz najbliższą rodziną mojego męża. Jestem jemu poddana. Jestem jego. I w konsekwencji chciałam nosić jego nazwisko, choć nie ukrywam że moje stare bardziej mi się podobało jak chodzi o brzmienie.

Nie chodzi o to, że wyrzekam się mojej rodziny, czy zapominam o moich korzeniach.  Z pewnością ludzie mają różne powody zostawiania swojego nazwiska, które rozumiem i w żadnym razie nie neguję, jednak dla mnie osobiście to przyjęcie Mężowego nazwiska było ważnym zaznaczeniem przejścia i nowej rzeczywistości.

Relacja

Nasza relacja dojrzała w promieniach Sakramentu. Jesteśmy świadomi odpowiedzialności za naszą Miłość. Wiemy, że nic się samo nie zrobi. Ale jest jakby łatwiej. Łatwiej o życzliwość, łatwiej o pracę na rzecz drugiej osoby. Wiemy, że teraz już nie można wstać i wyjść. Teraz trzeba rozmawiać i szukać rozwiązań. Jesteśmy dla siebie i ze sobą na zawsze i stąd jeszcze większa niż przed ślubem troska o wspólny czas, zrozumienie i poznawanie siebie.

Rodzina

Relacje z rodziną po ślubie to także duża zmiana. Osoby które były najważniejsze to tej pory, trzeba delikatnie przenieść na drugi plan, robiąc tym samym miejsce dla współmałżonka. Wyraźnie jest powiedziane że opuszcza się ojca i matkę aby żyć z mężem. To opuszczenie jest bardzo ważne, aby relacja małżeńska mogła się prawidłowo rozwijać. Dla osoby takiej jak ja, która ma bardzo silną więź ze swoją rodziną jest to szczególnie trudne. Wszyscy uczymy się nowej sytuacji. Jednak wiem, że bez postawienia Męża na pierwszym miejscu daleko nie zajdziemy, dlatego z radością uczyniłam to w dniu ślubu.

Oczywiście razem z Mężem otrzymujemy w pakiecie drugą rodzinę, z którą także trzeba zbudować dobre relacje. Nowa rodzina to nowe wyzwania, ale także więcej bliskich ludzi, z których każdy jest na wagę złota.

Bliskość

Bliskość po ślubie wchodzi na zupełnie nowy poziom. Otrzymaliśmy nowe możliwości okazywania sobie wzajemnej miłości, które są dla nas czymś niesamowitym. Nie ma nic piękniejszego niż spełnienie w radości po wieloletnim oczekiwaniu na siebie. Naprawdę warto czekać, i pozwolić aby ten nowy wymiar miłości narodził się w Łasce Sakramentu.

Wiele się zmieniło, wiele pozostało po staremu. Zdecydowanie uważam stwierdzenie że ślub nic nie zmienia za bujdę na resorach.

Nic nie zmienia, dla ludzi którzy żyli ze sobą wcześniej i nie przyjęli Sakramentu z należytą radością i odpowiednim przygotowaniem.

Dla kogoś, takiego jak ja, kto czekał na drugą osobę przez ponad 4 lata, życie po ślubie to całkiem nowa rzeczywistość. Wspaniała rzeczywistość.

  • magda

    Fajny wpis 🙂 dziękuję za przemyślenia 🙂 ja wychodzę za mąż 17.09, dla mnie to jest wydarzenie duchowe jak i rodzinne. Nowe „życie”, nowa droga oraz nowa rodzina. Dla osób które mają płytkie podejście do tego sakramentu, żyją na kocią łapę to dla nich ślub nic nie zmienia… ktoś kiedyś powiedział” sakrament małżeństwa jest raz w życiu, trzeba codziennie pielęgnować oraz dbać o nasz wybór(..)” pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Ja również pozdrawiam 🙂 i życzę wszystkiego najlepszego w ostatnim przedślubnym tygodniu:)

  • Zgadzam się z ostatnim akapitem – właśnie niedawno rozmawiałam z od niedawna zamężną koleżanką, która mówiła, że u nich nic się nie zmieniło. Współczułam. Pamiętam, kiedy ona z jeszcze-wtedy-chłopakiem wskakiwali na poziom „mentalnego narzeczeństwa”, zamieszkali razem itd. i im tego zazdrościłam. Teraz wiem, że niepotrzebnie 😉