Duchowość

Przybądź Duchu Święty

By on 4 czerwca 2017

Przybądź Duchu Święty ze swoimi darami:

  • Bojaźni Bożej – abym potrafiła prawdziwie poddać się Bożej Woli i całkowicie zawierzyć rezygnując z mojego pomysłu na życie
  • Pobożności – abym mogła w autentyczny sposób przeżywać moją wiarę i ze skupieniem uczestniczyć w modlitwach i nabożeństwach
  • Umiejętności – abym potrafiła odkryć jak cenna jestem w oczach Boga
  • Męstwa – abym potrafiła bez strachu wyrażać swoją opinię
  • Rady – abym potrafiła podejmować słuszne i dobre decyzje
  • Rozumu – abym nauczyła się odczuwać świat nie tylko poprzez emocje i odczucia
  • Mądrości – abym nauczyła się patrzeć z szerszą perspektywą na wydarzenia

Napełnij mnie swoimi owocami:

  • Miłości – abym potrafiła kochać prawdziwie siebie i innych
  • Radości – abym potrafiła się cieszyć małymi sprawami
  • Pokoju – abym zrozumiała że jestem w dobrym miejscu
  • Cierpliwości – abym potrafiła panować na irytacją
  • Łaskawości – abym nigdy nie odwracała wzroku od ludzkiego cierpienia
  • Dobroci – aby potrafiła służyć innym z miłością
  • Uprzejmości – abym dla każdego miała dobre słowo i myśli
  • Cichości – abym nauczyła się pokory i tego żeby nie zawsze być w centrum uwagi
  • Wierności – abym nauczyła się dochowywać wierności w małych sprawach
  • Skromności – aby mój wygląd był godny i właściwy żonie i chrześcijance
  • Wstrzemięźliwości – abym potrafiła zapanować nad swoimi zachciankami
  • Czystości – abym potrafiła pozbyć się złośliwych myśli o innych

Amen.

Continue Reading

Duchowość

ŚDM – Świadectwo Doświadczenia Miłosierdzia

By on 1 sierpnia 2016

Świadectwo Doświadczenia Miłosierdzia, czyli jak ŚDM zmieniło moje życie

Miałam plany żeby pisać na bieżąco, krótkie notki podczas ŚDM, jednak nie udało się 🙂

Prawda jest taka że zabrakło mi czasu, wolałam uczestniczyć w wydarzeniach, chłonąć atmosferę i przeżywać ten czas „na maxa”, a nie spędzać go przed komputerem.

Dlatego postanowiłam dziś, tuż po zakończeniu wydarzenia opisać dla Was i dla siebie moje wspomnienia z tego wspaniałego czasu.

ŚDM to był czas pełen łaski. Było to jedno z najbardziej niesamowitych doświadczeń, które dane było mi przeżyć. Nie potrafię słowami wyrazić mojej radości i wdzięczności za to, co się działo w Krakowie, ale przede wszystkim za to, że mogłam w tym uczestniczyć.

Kiedy dziś rano, wychodziłam z Centrum Prasowego po ostatnim spotkaniu – płakałam. Wzruszyło mnie pożegnanie z przyjaciółmi, których poznałam. Mimo że znaliśmy się tylko 2 tygodnie – czuliśmy się wszyscy jak wielka rodzina. Było mi smutno, że się skończyło, że ulice znów będą ciche i spokojne, oraz ze Papież nie będzie poruszał się po mieście swoim biały autem. Jednak z czasem mój smutek przerodził się w radość, wdzięczność i nadzieję, że ten błogosławiony czas zaowocuje w życiu moim i całego Kościoła Świętego.

Wolontariat od podszewki

Kiedy tylko dowiedziałam się że Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Krakowie wiedziałam że będę wolontariuszem, było to dla mnie więcej niż oczywiste.

Już od stycznia pracowałam w zespole tłumaczy, przygotowując teksty na włoską wersję strony internetowej ŚDM. Także podczas Dni pracowałam jako tłumacz w Centrum Prasowym, dzięki czemu dostałam piękną akredytacje z której jestem bardzo dumna 🙂

Wolontariat to dar z siebie, ale prawda jest taka, że jeżeli dużo dajesz o siebie, to dużo otrzymujesz. Dzięki posłudze podczas ŚDM bardzo ulepszyłam mój włoski, poznałam wspaniałych ludzi i wyraźnie poczułam Bożą obecność w moim życiu.

Tak. Za bycie wolontariuszem trzeba było zapłacić. Nie pamiętam cen, ale wiem że mój pakiet podstawowy za 50 zł zawierał plecak wolontariusza, ubezpieczenie oraz dwutygodniowy bilet na całą komunikację miejską. Wiele osób oburzało się, że nie dość że poświęca się swój czas to jeszcze trzeba za to zapłacić. Ja jednak nie podzielam tego zdania. Uważam że wolontariat to wielki dar i przywilej, oraz rozumiem organizatorów, którzy wprowadzając opłatę zabezpieczyli przed utratą wolontariuszy bezkarnie rezygnujących tuż przed wydarzeniem.

Będąc wolontariuszem, czułam się odpowiedzialna za to, co dzieję się w Krakowie. Cieszę się że mogłam poświęcić swoje zdolności, czas i energię na coś tak wspaniałego. Wolontariat charakteryzuje się tym że dajesz coś od siebie, ale o wiele więcej otrzymujesz.

Oczywiście nie mogłam uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach, co w sumie jest największą wadą wolontariatu, jednak mimo posługi miałam czas na włóczenie się po ulicach, udział w koncertach oraz nade wszystko na udział w spotkaniu Ojca Świętego z Wolontariuszami.

Atmosfera cudowności

Atmosferę i moją autentyczną radość z uczestnictwa w ŚDM odda mam nadzieję poniższy wpis, który opublikowałam na FB w połowie wydarzenia.

Atmosfera w Krakowie w tych dniach jest naprawdę cudowna. Tyle dobrego się dzieje, że nie sposób opisać tego wszystkiego słowami. Tysiące rozśpiewanych, radosnych młodych opanowało ulice miasta. Staram się jak najwięcej czasu spędzać na ulicach chłonąć ile się da z wszechobecnej radości. Niemal co sekundę wzruszam się, głęboko dotknięta faktem że Kościół żyje, że jest taki młody, radosny i pełen energii. Całe miasto tętni życiem, huczy śpiewem i promienie bożą łaską. Wprost czuję, jak to pełne ducha powietrze przemienia mnie. Moja pustynia, na której znajdowałam się, dzięki tym młodym świadkom Chrystusa przemienia się w żyzną oazę.

Oprócz centralnych wydarzeń, w których z racji posługi nie mogę uczestniczyć na żywo, miałam możliwość być na kilku koncertach w ramach Festiwalu Młodych. Całą sobą w tym czasie staram się chwalić Pana. Nogi rwą się do tańca, mam ochotę śpiewać na cały głos. To niesamowite, jak wszechobecna radość udziela mi się.

Wczoraj jednak moja szczęśliwość weszła na absolutnie najwyższy poziom. Udało mi się zobaczyć kochanego Papieża z nie więcej niż dwóch metrów! Miałyśmy iść z siostrą na jeden z koncertów, jednak przypadkiem trafiłyśmy na trasę przejazdu Ojca Świętego. Czekałyśmy dwie godziny, ale dzięki temu byłyśmy w pierwszym rzędzie, także kiedy Franciszek przejeżdżał swoim autem doskonale go widziałyśmy. Z radości krzyczałam tak głośno jak mogłam, czułam jakbym odrywała się od ziemi. Jak tylko przejechałam popędziłyśmy na skróty aby raz jeszcze go zobaczyć. I udało się.

Naprawdę, w Krakowie jest cudownie, i samo bycie tu może być świetnym sposobem na odnowę swojej wiary. Współczuję wszystkim ludziom, którzy w obawie przed tłumem, niedogodnościami czy zamachem wyjechali z Krakowa. Stracili oni szansę na przeżycie czegoś niewiarygodnego, na zapalenie w sobie iskry miłosierdzia i zanurzenie się w boskiej energii.

Podpisuję się po tym rękami i nogami. Żadne słowa nie oddadzą tego co się działo. Kto tu ie był, nie zrozumie, jednaj musicie mi uwierzyć to był coś FAN-TA-STY-CZNE-GO !!!

Przesłanie Papieża Franciszka

Ojciec Święty ma to siebie, że świetnie się go słucha. Mówi prostym językiem, bez pompatycznego nadęcia, w bardzo bezpośredni sposób. Podczas wizyty w Krakowie powiedział mnóstwo mądrych rzeczy, przytoczę jednak fragmenty, które mnie trafiły najbardziej do <3

Podczas Homilii w czasie Mszy Posłania w Brzegach Ojciec Święty mówił

Kiedy w życiu zdarza nam się, że mierzymy nisko zamiast wysoko, może nam pomóc ta wspaniała prawda: Bóg jest wierny w miłości względem nas, a nawet nieustępliwy. Pomoże nam myśl, że kocha nas bardziej, niż my kochamy samych siebie, że wierzy w nas bardziej, niż my wierzymy w siebie, że zawsze nam „kibicuje” jako najbardziej niezłomny z fanów. Zawsze czeka na nas z nadzieją, nawet gdy zamykamy się w naszych smutkach, ciągle rozpamiętując doznane krzywdy i przeszłość. Ale przywiązywanie się do smutku nie jest godne naszej postury duchowej! Jest to w rzeczywistości jakiś wirus, który zaraża i blokuje wszystko, który zamyka wszelkie drzwi, który uniemożliwia rozpoczęcie życia na nowo, ponowny start. Bóg jest jednak nieustępliwy w nadziei: zawsze wierzy, że możemy się podnieść i nie poddaje się, widząc nas przygaszonych i bez radości. Robi się smutno, kiedy patrzymy na młodego człowieka w którym nie ma radości. Jesteśmy bowiem zawsze Jego umiłowanymi dziećmi. Pamiętajmy o tym na początku każdego dnia. Warto, abyśmy co rana mówili w modlitwie: „Panie, dziękuję Ci, że mnie kochasz; spraw bym zakochał się w moim życiu!”. Nie w moich wadach, które muszą być poprawione, ale w życiu, które jest wielkim darem: jest ono czasem, aby kochać.

W podobnym tonie, zachęcając do działania przemawiał Franciszek podczas czuwania na Campu Misericordiae

Kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować”, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez życie nie pozostawiając śladu. A gdy wybieramy wygodę, myląc szczęście z konsumpcją, wówczas cena, którą płacimy, jest bardzo i to bardzo wysoka: tracimy wolność. To jest cena. Jest wiele osób, którzy nie chcą, żeby młodzi byli wolni. Przeciwnie. Chcą, żeby byli otumanieni, ogłupiali. Właśnie tutaj mamy do czynienia z wielkim paraliżem, kiedy zaczynamy myśleć, że szczęście jest synonimem wygody, że być szczęśliwym to iść przez życie w uśpieniu albo narkotycznym odurzeniu, że jedynym sposobem, aby być szczęśliwym jest trwanie jakby w otępieniu. To pewne, że narkotyki szkodzą, ale jest wiele innych narkotyków społecznie akceptowanych, które w ostateczności czynią nas bardzo, a przynajmniej bardziej zniewolonymi. Jedne i drugie ogałacają nas z naszego największego dobra: z wolności.Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze „poza”. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia.

Szczególnie podobało mi się słowo skierowane do Małżeństw i Narzeczonych wygłoszone z Okna Papieskiego – zgadnijcie dlaczego 🙂

Oto są ludzie, którzy mają ogromna odwagę. – Dlatego że dzisiaj nie jest łatwo stworzyć rodzinę. Nie jest łatwo całe swoje życie oddać drugiemu, żeby związać się na całe życie trzeba mieć odwagę i dlatego wam gratuluję, bo jesteście ludźmi odważnymi

Dalej Papież mówił o trzech słowach, które pomagają dobrze przeżyć życie rodzinne: pozwól, dziękuję i przebacz.

Prośba o przyzwolenie polega na tym, aby zawsze pytać współmałżonka, co myśli o moim zdaniu i danej sytuacji. Małżonkowie wielokrotnie powinni sobie nawzajem dziękować, gdyż małżeństwo jest tym sakramentem, który sobie nawzajem ofiarowują Świadomość małżeństwa sakramentalnego będzie mogła być utrzymana dzięki temu słowu «dziękuję»

Ojciec Święty mówił też że  prośba o przebaczenie jest najtrudniejszą z wymienionych. jednak jako że w małżeństwie nie da się uniknąć popełniania błędów, trzeba jednak umieć je uznać, przyznać się i prosić o przebaczenie.

Na koniec Papież prosił:

Proszę, nigdy nie kończcie dnia bez prośby o zgodę. Pamiętajcie, że zimna wojna na następny dzień jest bardzo niebezpieczna. Aby się pojednać nie trzeba wielkich dyskursów, wystarczy jeden gest.

Nie mniej ważnych słów padło podczas wspaniałego spotkania z wolontariuszami, w którym uczestniczyłam. Z wypowiedzi emanuje swobodny styl, bowiem całe przemówienie było formą rozmowy z nami, wolontariuszami.

Jesteście nadzieją przyszłości. To prawda, ale pod dwoma warunkami.
Pierwszym warunkiem jest pamiętać; pytanie: skąd pochodzę. Pamięć o moim narodzie, pamięć o mojej rodzinie, pamięć o całej mojej historii. Młody człowiek pozbawiony pamięci nie jest nadzieją przyszłości. Prawda?  „Ojcze, a co robić, żeby pamiętać?”
Rozmawiaj z rodzicami, z osobami starszymi, ale zwłaszcza rozmawiaj z dziadkami. Jasne?
Zatem, jeśli chcesz być nadzieją przyszłości musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci. Czy obiecujecie, że przygotowując się do Dni w Panamie będziecie częściej rozmawiać ze swoimi dziadkami? Jeśli zaś dziadkowie są już niebie, czy będziecie rozmawiać z osobami starszymi? Będziecie zadawać im pytania? Pytajcie ich, bo oni są mądrością narodu. Tak więc, pierwszy warunek, żeby być nadzieją, to pamiętać.
Wy jesteście nadzieję przyszłości, tak powiedział do Was Biskup.
Drugi warunek. Skoro jestem nadzieją przyszłości i pamiętam o przeszłości, to zostaje teraźniejszość. Jaki mam być w teraźniejszości? Masz być odważny, śmiały, nie przestraszyć się. Zatem, w teraźniejszości: odwaga i śmiałość. Jasne?

Myślę, że słowa Papieża Franciszka wyznaczą drogę, którą mam podążać, aby nie zgasła we mnie iskra, która zapłonęła poprzez uczestnictwo w ŚDM.

ŚDM i co dalej?

Wszystko się kiedyś kończy, i mimo żalu że Dni już się skończyły, nie można stawać w miejscu. To co zostało powiedziane, to co się działo zostawiło zadanie domowe. Pracę do odrobienia i życie do przeżycia. Więcej świadomości że każdy dzień jest nam dany i zadany. Miłosierdzie które się zapaliło powinno trwać, a ja umocniona silnym duchowym przeżyciem chciałabym się przemieniać i być świadectwem dla innych. Mam głowę pełną pomysłów, wielki zapał i chęć działania. Mam nadzieję że to prędko nie ustanie.

Bardzo podobało mi się przemówienie, które wygłosił podczas spotkania dla Wolontariuszy ks. Wojciech Węgrzyniak. Przygotowane przez  niego 10 wskazówek jak przeżyć po ŚDM pozwolę sobie przytoczyć w całości:

1. Podziękuj Panu Bogu, że przeżyłeś i nie straciłeś wiary: za każdą osobę i za każde dobro, które zrobiłeś.

2. Zrób dla siebie coś dobrego: robiłeś bardzo wiele dla innych, teraz pomyśl o sobie. Kup sobie coś, wyjedź na wakacje, zjedz coś dobrego.

3. Kiedy wrócisz już do domu i się wyśpisz, przeczytaj na spokojnie to, co powiedział papież, bo powiedział bardzo wiele niesamowitych słów, ale ze względu na pracę pewnie nie miałeś czasu ich posłuchać.

4. Mów w domu, znajomym o tym, co było dobre: w czasie ŚDM było bardzo dużo zła, ale dobra było więcej, Boga było więcej. Spróbuj skoncentrować się na tym, co było dobre w tym czasie.

5. Znajdź chociaż jeden dzień na milczenie: idź do lasu albo zostań w domu, w ciszy: tutaj było dużo zgiełku, hałasu, pracy. Znajdź sam siebie w ciszy.

6. Wybierz formę modlitwy, której będziesz wierny. Wybierz taki rodzaj modlitwy, który pomoże ci być bliżej Pana. Bądź wierny Panu na modlitwie.

7. Wybierz sobie jeden uczynek co do ciała i do duszy i staraj się go pełnić przynajmniej do następnych Światowych Dni Młodzieży Wybierz sobie jeden uczynek i powiedz: to będzie moje miłosierdzie na następne lata.

8. Bądź wolontariuszem codziennie, postaraj się zrobić chociaż jeden dobry uczynek każdego dnia – nie musi to być rzecz wielka, może być mała, mała rzecz dla drugiego człowieka.

9. Kościół jest wspólnotą, nie jesteś sam. Doświadczyłeś Kościoła ludzi młodych. Jeśli masz wspólnotę, trwaj we wspólnocie, jeśli nie masz, poszukaj jej. Nie zrywaj więzi, które może się tu zrodziły, staraj się być blisko ludzi, którzy myślą, czują i kochają tak jak ty.

10. Najpiękniejsze jest dopiero przed tobą. Uwierz w to, że imieniem twojej przyszłości jest nadzieja. Twoja przyszłość nie jest skazana na to, żeby była bez nadziei, taka, jakby nie było ŚDM. Twoja przyszłość jest lepsza.

W myśl tych zasad będę dalej porządkować moje życie. Przeżyłam wspaniały czas. Doświadczyłam niesamowitego Miłosierdzia Bożego, w drugim człowieku, Eucharystii, atmosferze. Jestem ogromnie wdzięczna i mam nowy cel.

Jestem Klara. Chcę być miłosierna.

Continue Reading

Duchowość

1050 lat mocy + zaproszenie

By on 23 kwietnia 2016

Wiecie że obchodzimy w tym roku okrągłe urodziny. Mniej więcej tydzień temu upłynęło 1050 lat istnienia Państwa Polskiego, które rozpoczęło swoją „działalność”,kiedy to książę Mieszko I zdecydował się przyjąć chrzest w wierze katolickiej.

Wydarzenie to zadecydowało o całej naszej historii, a jego konsekwencje doprowadziły nas do miejsca w którym dziś się znajdujemy.

Śmiem twierdzić, że wiara oraz Kościół odegrały niesamowicie ważną rolę, w Polskich dziejach, i gdyby nie one, prawdopodobnie nie cieszylibyśmy się dzisiaj wolnym Państwem.

Nie da się zaprzeczyć, że mimo burz, wojen, niewoli, zaborów i ogromu nieszczęść Polska koniec, końców wychodziła obronną ręką, a tym co pozwalało jej „trzymać się razem” i dodawało siły do walki była właśnie wiara.

Stąd też, obchody rocznicy Chrztu Polski skierowały moje myśli, w stronę znaczenia wiary w życiu człowieka – Polaka.

Choć statystycznie, Polska jej katolicką plamą na mapie Europy, mam wrażanie, że coraz mniej osób stara się żyć zgodnie z zasadami Dekalogu. Nie dzieje się najlepiej, i dziś, przyznanie się do Jezusa nie jest sprawą łatwą, a tym bardziej popularną.

Myślę, że ta okrągła rocznica to dokonała okazja aby zastanowić się nad miejscem Kościoła w moim życiu. Przez pryzmat historycznych wydarzeń odświeżyć swoją wiarę.

I żyć. Bardziej. Mocnej. Pełniej. Chciałabym tak żyć, aby było widać Kto jest najważniejszy w moim życiu. Pokazywać wiarę żywą i radosną, w codzienności, trudzie i pracy. W postaci łatwo przyswajalnej, i takiej że aż chce się ją naśladować.

Świadectwo życia wiarą w codzienności, jest dziś podstawowym zadaniem każdego katolika, które w gruncie rzeczy można potraktować, jako spłacenie długu wdzięczności tym, których wiara, oddanie i poświęcenie doprowadziły nas do „tu i teraz”.

Jednocześnie, tak wspaniale się składa, że w te wakacje będzie mieli doskonałą okazję aby publicznie wyznać naszą wiarę.

Na nasze kościelne urodziny przybędzie sam kochany Ojciec Święty Franciszek, a w ślad za nim tłumy radosnych, młodych katolików, którzy, mam nadzieję tchną trochę świeżości w naszą Polską, trochę zastaną pobożność.

Te dni, choć pewnie logistycznie będą dla niektórych uciążliwie, są dobrą okazją aby pokazać w Kogo się wierzy. Jest cała masa możliwości pomocy, od udzielenia mieszkania pielgrzymom, poprzez wolontariat, na samym byciu kończąc.

Co do wolontariatu, to bardzo polecam się zapisać. Nie dość że robi się coś dobrego i pożytecznego, dając świadectwo, to jeszcze można się sporo nauczyć i zdobyć cenne doświadczenie. Zapisać się można do końca kwietnia TU, także nie czekajcie, bo warto 🙂

Ogromne znaczenie ma także samo BYCIE w Krakowie w tym czasie. Nieustannie słyszę zewsząd, że ludzie wyjeżdżają na ten czas, bo boją się tłumów i niewygody. Myślę, że jest bardzo ważne abyśmy zostali. Chłonęli atmosferę, służyli pomocą, robili swoje. Pokazali po której stronie jesteśmy, i że nie lękamy się. Możliwe że będzie chwilami trudno, ale duch rozmodlonej młodzieży unoszący się nad całym miastem na pewno Wam tę niedogodność wynagrodzi.

Przyjedźcie z innych miast. Zostańcie w Krakowie. Bądźcie. Cieszmy się razem 🙂

Continue Reading